„Oj dzieci, dzieci” czyli trochę o pierwszej miłości i o tym, czego ludzie nie rozumieją.

Od paru dni zbieram się, aby napisać tutaj coś naprawdę dobrego. Nie chcę żeby każdy kolejny wpis opierał się na ‚umoralnianiu’ innych i przekazach jak powinno wyglądać idealne życie. Nie miałam pojęcia jak zacząć to co tutaj piszę i nie mam pojęcia jak to skończę, ale spróbujmy!

Będąc dziś z przyjaciółkami na pizzy (wcale mi się nie przytyło..) poruszyłyśmy temat miłości. Można się było tego spodziewać, w końcu jesteśmy kobietami i tak dalej więc co tu dużo tłumaczyć. Rozmawiając na wspomniany wcześniej temat, zaczęłam przywoływać na myśl moje małe pierwsze miłości (nawet podstawówka się liczy!) oraz moją wielką PIERWSZĄ miłość, która że tak powiem trwa do dziś.
No, ale nie o miłości chciałam tutaj pisać, ale o tym jak uczucia młodych są odbierane przez ludzi dorosłych i doświadczonych.
Pamiętam, że mając dokładnie 12 lat, jakiś chłopak w szkole złapał za moje włosy i mocno je pociągną! Jako, że zawsze miałam pazury, strasznie się oburzyłam i oddałam cios z nawiązką (a co!). Jednak przychodząc do domu, oprócz mojego oburzenia i skarg niesionych do mamy, stwierdziłam, że to zaszczyt być ciągniętą za włosy przez chłopaka z wyższej klasy! I tak to się mniej więcej zaczęło.
Zawsze miałam dobry kontakt z rodziną i nigdy nie ograniczałam mówienia. Zwierzałam się z wielu rzeczy i czasem bolało mnie kiedy dorośli nie traktowali poważnie tego co dla mnie było w tym czasie wielkim problemem. Nawet zauroczenie w pewnym chłopcu, było dla mnie wielkim uczuciem, które nie było odbierane na poważnie.

Będąc mniej więcej rok starszą niż wyżej wspominałam znów zauważyłam ‚inaczej’ tego chłopaka, który kiedyś ‚boleśnie’ mnie zaczepił. Nie owijając w bawełnę, po prostu mega się zauroczyłam i już, ale przez dorosłych nadal moja wielka miłość była odbierana w sposób niepoważny.
Mając piętnaście lat związałam się, że tak powiem z jedynym zauważanym przeze mnie chłopakiem, który zwrócił na mnie swoją uwagę tak śmiesznym, lecz na tamte czasy poważnym czynem.
I co usłyszałam od każdej osoby z mojej rodziny?
„Oj dziecko, ty jeszcze masz czas. Pierwszy nigdy nie jest poważny” albo „Dzieci, dzieci” czy jeszcze lepiej: ” Co tam dzieci mogą wiedzieć o miłości”
Na każdą z tych uwag mówiłam sobie w duchu: „ja wam jeszcze pokażę!” Gotowało się we mnie.
Mając obecnie 18 lat, nie jestem aż tak urażona tymi słowami i nawet je rozumiem, ale pomimo wszystko i one zostawiają jakiś ślad.
Nieważne czy masz 10, 15 czy 30 lat. Ty jak i Twoje uczucia powinny być taktowane poważnie.
Poruszyłam temat miłości bo to ona jest uczuciem obecnym w życiu każdego człowieka. I naprawdę nie jest ważne ile masz lat. Kochać można w każdym wieku, tylko Twoje pojęcie miłości z wiekiem może ulec zmianie.
Często spotykamy się z brakiem zrozumienia względem ludzi młodszych od nas. Dzielimy to co jest dla dorosłych, a co dla dzieci. Nic do tego nie mam, w końcu tak powinno być, ale czy uczucia, odczucia i miłość też powinny ulegać segregacji?
Internet dużo oferuje. Między innymi właśnie blogi, które stają się pamiętnikami wielu osób, często spotykany ‚ask’, ‚facebook’, który również staje się miejscem wielu zwierzeń i mnóstwo innych. Ale dlaczego zwierzenia mające miejsce w internecie nie mają miejsca w domu.
Na wszystko odpowiedzą jest zwykły brak zrozumienia, segregacja problemów, którym w końcu trzeba dąć upust.
Coś co dla osoby dorosłej jest tylko niepoważną błahostką, dla dziecka może być ogromnym problemem.
Sama śmieję się teraz z własnych przeżyć z dzieciństwa, które często stawały się powodem wielu kłótni i płaczu. Najważniejsze jest jednak to co sama wtedy czułam i jak powinni reagować na to ludzie, którym się zwierzałam.

Jeśli chodzi o moją wielką miłość to trwa do dziś i dojrzewa razem ze mną. Nie mogę określić ile jeszcze ze sobą ‚wytrzymamy’, ale wiem doskonale, że to nie jest zwykłe nastoletnie uczucie, o którym można powiedzieć „Oj dzieci, dzieci”. Kochać można w każdym wieku, problemy można mieć różne, zrozumienie trzeba okazać zawsze, nieważne ile masz lat.

depresja-u-dzieci-problem-trudny_247595

2 komentarze do “„Oj dzieci, dzieci” czyli trochę o pierwszej miłości i o tym, czego ludzie nie rozumieją.

  1. Z tych właśnie względów, przestałam się zwierzać ludziom. Szczególnie kiedy nie miałam gwarancji, że zostanę potraktowana po partnerskau.
    Wydaje mi się, że rodzice(ogólenie” dorośli) powinni szanować swoje dzieci i inne pp prostu młodsze osoby. Człowiek to osoba, nie ważne, że dziecko :)
    Pierwsza miłość jest piękna i prawdziwie kocha się chyba w młodym wieku, potem obowiązki i problemy niosą wiele nieporozumień i dzielą ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>